Wybierz region

Wybierz miasto

    Małe sklepy bez szans

    Autor: Magdalena Rubaszewska

    2000-06-07, Aktualizacja: 2009-08-21 13:24 źródło: Express Ilustrowany

    - W ubiegłym roku zamknęliśmy trzy sklepy spożywcze. Musieliśmy zwolnić 36 ekspedientów. Wypowiedzenia dostało też 5 pracowników administracji. Po wybudowaniu ,Hypernovej" i supermarketu ,Globi" obroty spadły o następne ...

    - W ubiegłym roku zamknęliśmy trzy sklepy spożywcze. Musieliśmy zwolnić 36 ekspedientów. Wypowiedzenia dostało też 5 pracowników administracji. Po wybudowaniu ,Hypernovej" i supermarketu ,Globi" obroty spadły o następne 10 procent. Kolejne nasze placówki są zagrożone likwidacją - mówi pani prezes.
    Na obecność hipermarketów pomstują również właściciele prywatnych sklepików i sprzedawcy na targowiskach. Po każdym otwarciu dużego marketu, przez dwa miesiące Bałucki Rynek jest niemal wyludniony.
    - Ludzie kupują po jednej marchewce i jednej cebuli. Nic na zapas - mówi właścicielka jednego z kiosków spożywczo-warzywnego przy ul. Wici.
    W budkach przy Rojnej źle sprzedają się artykuły spożywcze, nawet nabiał, pieczywo, mąka i cukier.
    - Kiedyś zamawiałem zgrzewki kawy i herbaty. Dzisiaj raz w miesiącu przywożę 10-15 paczek - ubolewa pan Waldemar.
    (Dalszy ciąg na str. 3)(Dokończenie ze str. 1)
    Bałucka spółdzielnia ,Społem" interweniowała u prezydenta Łodzi, łódzkich posłów i Rady Miejskiej. W wysłanym do nich piśmie domagała się od władz miasta, aby nie pozwalały na budowę następnych hipermarketów i cofnęły już wydane pozwolenia.
    - Od prezydenta przyszła lakoniczna odpowiedź - ocenia prezes Dąbrowska. Tadeusz Matusiak powołał się na obowiązującą ustawę o zagospodarowaniu przestrzennym.
    - Jeśli inwestycja jest zgodna z ustaleniami planu przestrzennego, a dokumentacja techniczna z przepisami prawa budowlanego i inwestor ma prawo dysponować terenem, to nie można odmówić wydania pozwolenia na budowę - odpisał kupcom.
    - Nie jesteśmy przeciwko hipermarketom - deklaruje prezes Dąbrowska. - Ale niech powstają na obrzeżach miasta, tak jak np. ,Real" przy ul. Brzezińskiej, a nie w centrum dzielnicy, gdzie placówek handlowych jest wystarczająco dużo.
    W ciągu ostatnich pięciu miesięcy na Bałutach padło 12 sklepów, 4 firmy zajmujące się handlem hurtowym i detalicznym a 16 osób zrezygnowało z handlu obwoźnego. Ale jednocześnie w tym samym czasie przybyło 50 nowych sklepów, cztery hurtownie, a handlem obwoźnym zajęło się ok. 200 firm.
    - Gdy ludzie tracą pracę, to biorą się za handel. Nie wymaga on dużych nakładów pieniężnych - tłumaczą łódzcy handlowcy.
    Nie znaczy to jednak, że z handlu można się utrzymać. Po pewnym czasie wielu właścicieli firm i stoisk i tak likwiduje interes.
    Wczoraj przeciw mnożeniu łódzkich hipermarketów po raz kolejny zaprotestowała Federacja Organizacji Kupieckich Ziemi Łódzkiej. Zrzeszone w niej stowarzyszenia kupców (przed kilkoma miesiącami zasłynęły blokadą ,Billi") domagają się wręcz odwołania łódzkiej Rady Miejskiej, która ostatnio przychyliła się do planów ulokowania przy ul. Strykowskiej kolejnego marketu.
    - Ze zdumieniem stwierdzamy, że władze obecnej kadencji kontynuują politykę niekontrolowanej ekspansji wielkopowierzchniowych molochów. Żądamy sprowadzenia do Łodzi inwestycji przemysłowych, które dadzą miejsca pracy i perspektywy naszekj młodzieży - napisali kupcy w skardze skierowanej do rządu i wojewody.

    Sonda

    Czy masz zaufanie do Pogotowia Ratunkowego?

    • Nie (68%)
    • Tak (32%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.