Wybierz region

Wybierz miasto

    Potrzebujemy zaangażowanych piłkarzy

    Autor: Jan Hofman

    2000-05-27, Aktualizacja: 2009-08-21 13:24 źródło: Polska Dziennik Łódzki

    Gośćmi naszej redakcji byli Jerzy Engel, selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Polski, i Józef Młynarczyk, trener bramkarzy drużyny narodowej. Obydwaj panowie odpowiadali na pytania czytelników ,Dziennika".

    Gośćmi naszej redakcji byli Jerzy Engel, selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Polski, i Józef Młynarczyk, trener bramkarzy drużyny narodowej. Obydwaj panowie odpowiadali na pytania czytelników ,Dziennika". Jak się okazało, kibice z naszego województwa bardzo interesują się sprawami reprezentacji, toteż nasi goście przez blisko godzinę nie mieli chwili wytchnienia. Oto najciekawsze pytania i odpowiedzi.

    Wojciech Tomczyk z Łodzi: - Mam propozycję, aby zrezygnować z powoływania piłkarzy, występujących w ligach zagranicznych i by w drużynie narodowej występowali zawodnicy do 25. roku życia. Co pan na to?
    Jerzy Engel: - To jest ciekawy pomysł, który, jeśli miałby być realizowany, to takie działania musiałyby być długofalowe. Pańska sugestia jest niezwykle nowatorska, ale wydaje się jednak, że w tej chwili niemożliwa do zrealizowania. Cieszę się, że ktoś ma zupełnie inne spojrzenie na reprezentację niż obecna kadra trenerska.
    l Nie wyobrażam sobie, by powołani do drużyny zawodnicy nie chcieli przyjeżdżać na zgrupowania...
    J.E.: - Zgadzam się, ponieważ podstawowym warunkiem jest chęć grania w zespole narodowym, bez względu na to, jakie obowiązki ma zawodnik w klubowej drużynie.
    l Pewnym rozwiązaniem mogłoby być również, że zawodnicy powołani do reprezentacji nie mogliby przez jakiś czas podpisywać transferów z zachodnimi klubami.
    J.E.: - To jest zrozumiałe, że każdy trener chciałby mieć swoich podopiecznych pod ręką. Wydaje się jednak mało prawdopodobne, aby zmusić kogoś do zostania w kraju, skoro otrzymałby interesującą propozycję zmiany barw klubowych.
    Genadiusz Kołkowski z Łodzi: - Zbulwersowany jestem niektórymi wynikami ostatnich kolejek ekstraklasy. Co pan sądzi o takiej propozycji: wyniki z ostatnich 4-5 kolejek ligowych przechodziłyby na konto przyszłego sezonu.
    J.E.: - To jest absolutnie nowatorskie rozwiązanie. Mnie też niepokoją olbrzymie wahania formy niektórych zespołów i samych piłkarzy. To jest bardzo niepokojące, bo jeśli zespół gra bardzo dobrze i nagle zapomina jak się gra w piłkę, to martwi wszystkich. Szczególnie kibiców to bulwersuje, którzy podejrzewają piłkarzy o różne układy.
    l Czy widzi pan uniknięcia takich sytuacji?
    J.E.: - Aby ukrócić podobny proceder w przyszłości, mam inną koncepcję. Zgłaszałem w PZPN, jednak nie znalazła zbyt wielu zwolenników. Najpierw trzeba zmniejszyć ekstraklasę do dwunastu zespołów. Po zakończeniu pierwszej rundy podzielić stawkę na pół. W pierwszej grupie znalazłyby się drużyny z miejsc 1-6, a w drugiej pozostałe. Później zespoły walczyłyby w play off w czterech rundach. Przy takim rozwiązaniu wszystkie drużyny musiałyby być zaangażowane od pierwszego do ostatniego meczu. To wykluczałoby problem dziwnych wyników.
    l Nie dziwi pana postawa niektórych piłkarzy?
    J.E.: - Oczywiście, że tak. Dam przykład z łódzkiego podwórka. Oglądałem w dwóch meczach Mirosława Szymkowiaka, który szczególnie w meczu z Legią grał znakomicie. Byłem pod wrażeniem postawy tego piłkarza. Później zaczęliśmy przyglądać się mu dokładniej, ale niespodziewanie zatracił formę. To było dla nas przykre. To jest problem nie tylko drużyn ligowych, ale również reprezentacji. Później musimy się poważnie zastanawiać, czy powołać takiego piłkarza. Skąd mamy wiedzieć, czy to jest jego realna forma, czy musimy szukać podtekstów. To jest dla nas, jako szkoleniowców drużyny narodowej, również loteria.
    Jerzy Szymański z Pabianic: - Nie przeszkadza to panu w pracy, że media nie są panu przychylne?
    J.E.: - To prawda, że obecnie reprezentacja ma tylu przeciwników, co zwolenników. Cieszę się, że pan również zauważył, że media nie są nam przychylne. Cóż jednak mogę na to poradzić. Mogę być zylko zadowolony, że kibice wyrażają swoje poparcie dla naszej ciężkiej pracy. Mogę zapewnić, że napastliwa krytyka nie robi na nas wrażenia, bo nie są to zarzuty merytoryczne. Ktoś po prostu nie lubi Engela i wszystko co robi musi być złe. Martwi nas to tylko z jednego powodu, ponieważ wywołuje nieprzyjemną atmosferę wokół reprezentacji. Czytają to ludzie i często wyciągają błędne wnioski.
    l Proszę nie przejmować się prasą i robić swoje, bo drużyna narodowa jest na dobrej drodze.
    J.E.: - To dobrze, że są tacy kibice jak pan, którzy wspierają nas dobrym słowem.
    Paweł Kotrowski z Łodzi: - Dlaczego nie powołuje pan Andrzeja Juskowiaka?
    J.E.: - Inaczej widzimy reprezentowanie narodowych barw. Myślę, że jest to już zamknięty temat.
    Andrzej Nowak z Łodzi: - Przed ważnymi meczami są tylko krótkie zgrupowania. Co pan może w tym czasie zrobić z drużyną?
    J.E.: - Oczywiście, podczas krótkiego zgrupowania nie można mówić o poprawianiu cech motorycznych. Dlatego pracujemy się nad stałymi fragmentami gry oraz zgraniem zespołu. Ważnym elementem zgrupowania jest omówienie poprzedniego meczu. Na kasetach wideo przygotowuję poszczególnym zawodnikom, co robili dobrze, a co źle. Staramy się wspólnie wyciągać wnioski. Wraz ze sztabem współpracowników przygotowujemy kasety z zapisem gry naszych najbliższych przeciwników. Na analizę ich występów staramy się poświęcić jak najwięcej czasu.
    l Czy zna pan styl gry Ukrainy?
    J.E.: - Myślę, że ten zespół rozpracowaliśmy dobrze. Wkrótce wyjedzie do Londynu mój współpracownik, który obejrzy mecz Anglia - Ukraina. O naszym przeciwniku wiemy sporo i dlatego w każdym spotkaniu staramy się ustawić reprezentację właśnie pod kątem meczu z Ukrainą. Myślę, że towarzyski sprawdzian z Holandią da nam odpowiedź, co musimy jeszcze w naszej grze poprawić.
    Piotr Biniaszczyk z Łodzi: - Chyba największym mankamentem reprezentacji jest atak. Dlaczego dotychczas nie otrzymali powołań Sypniewski, Dąbrowski czy Kuźba?
    Józef Młynarczyk: - Na razie ci piłkarze grali bardzo nierówno. Nam zależy na zawodnikach, którzy mają ustabilizowaną formę, a co za tym idzie można na nich polegać. Oczywiście, trzeba się zastanowić nad tymi kandydatami do kadry, poobserwować uważnie tych piłkarzy. Być może zostaną sprawdzeni.
    Bogusław Borowski z Brzezin: - Dlaczego w powołaniach do reprezentacji pomijany jest Piotr Nowak? Kiedy selekcjonerem był Antoni Piechniczek, miał stałe miejsce w kadrze i spisywał się nieźle. A poza tym, proszę mi powiedzieć czy wrócą jeszcze dawne dobre czasy, kiedy ludzie zwalniali się z pracy, by oglądać w telewizji mecze reprezentacji?
    J.M.: - Jeśli chodzi o Piotra Nowaka, to sprawa jest nieco skomplikowana. Gra w Stanach Zjednoczonych i raczej nie mamy możliwości obejrzenia go na boisku, a co za tym idzie nie wiemy, jaką prezentuje formę. A ściąganie go na mecz, ot tak, by zagrał nie ma moim zdaniem najmniejszego sensu.
    Odpowiedź na drugie pytanie jest trudniejsza. Wydaje mi się, że trudno dziś marzyć o reprezentacji, jaką mieliśmy za czasów trenera Górskiego, czy nawet Piechniczka. To były inne czasy, zawodnicy, realia i nie da się porównać tamtych lat z obecnymi. Próbujemy odbudować reprezentację, ale nic nie da się zrobić od razu. Mnie też brakuje sukcesów w polskiej piłce, tym bardziej, że teraz jestem za nie odpowiedzialny. Wtedy kiedy grałem, miałem obowiązek być w dobrej formie i grać maksymalnie skoncentrowany. Teraz ludzie oczekują, że natychmiast zrobię coś, co odmieni nasz futbol. A to jest nierealne.
    Robert Trzaskowski z klasy VI b z Łodzi: - Czy w meczu z Holandią w bramce zagra Jerzy Dudek?
    J.M.: - Otrzymał powołanie i z pewnością zagra. Jeśli nie w całym meczu, to przynajmniej jedną połowę.
    Piotr Nitecki z Łodzi: - Na jakim stadionie Polacy będą rozgrywali mecze eliminacyjne do mistrzostw świata? Dlaczego nadal w reprezentacji nie ma miejsca dla Andrzeja Juskowiaka i czy nie powinien otrzymać szansy widzewiak Rafał Pawlak?
    J.M.: - Jeśli chodzi o stadion, to nie potrafię dać odpowiedzi. Nie zależy to od życzeń selekcjonera czy piłkarzy, ale od władz PZPN i UEFA. Na razie decyzja nie zapadła, więc musimy uzbroić się w cierpliwość.
    Sprawa Andrzeja Juskowiaka także nie jest prosta. Na razie piłkarz sprawia wrażenie, jakby bardziej interesował go własny interes niż reprezentacja, bo dobro klubu przedkłada nad kadrę.
    Rafał Pawlak na pewno umie grać w piłkę, zdobywa bramki, ale na razie na reprezentację to jednak trochę za mało. Ale w przyszłości być może szansę otrzyma.
    Jacek Kowalczyk z Andrespola: - Czy czarnoskóry napastnik Polonii Warszawa Emanuel Olisadebe ma szansę na występy w reprezentacji? A jeśli tak, to kiedy?
    J.M.: - By ten piłkarz mógł reprezentować nasz kraj, musi mieć polskie obywatelstwo. Zostały złożone dokumenty i musimy czekać na decyzję odpowiednich władz. Mam nadzieję, że formalności zostaną załatwione w miarę szybko, co wcale nie oznacza, że piłkarz Polonii będzie miał w reprezentacji ,etat". Jeśli będzie w wysokiej formie, to z pewnością powołanie otrzyma.
    Jerzy Barański z Łodzi: - Był pan jednym z najlepszych, jeśli nie najlepszym, bramkarzy w historii polskiej piłki. Kogo widziałby pan teraz na swoim miejscu?
    J.M.: - Dziękuję za komplement, ale chyba pan trochę przesadził z tymi pochwałami.
    Jeśli chodzi o bramkarzy w kadrze, to widzę dwóch - Jerzego Dudka i Adama Matyska. Grają w dobrych, zachodnich klubach, mają spore doświadczenie i co ważniejsze, są przyzwyczajeni do spotkań o wysoką stawkę. Obu nie ,zje" trema, gdy przyjdzie walczyć o punkty eliminacji MŚ, czy w jakimś ważnym pojedynku.
    Od dłuższego czasu obserwuję również mecze polskiej ekstraklasy i na uwagę zasługują w tej chwili trzej bramkarze. Jakub Wierzchowski, który zrobił w tym sezonie ogromne postępy, Mariusz Liberda i Radek Majdan. Liberda jeszcze nie jest na poziomie kadry, ale jest to utalentowany chłopak, z dobrymi warunkami fizycznymi i warto na niego zwrócić uwagę. Majdan miał niezły początek rundy, ale ostatnio gra gorzej. Inna sprawa, że Pogoń także ma spadek formy, więc trudno oczekiwać cudów od bramkarza.
    Błażej Matusiak z Łodzi: - Dlaczego pana zdaniem poziom polskiej piłki jest tak słaby?
    J.M.: - Przede wszystkim zmieniła się mentalność piłkarzy. Niektórym trenować się po prostu nie chce, trudno zatem później oczekiwać rewelacji w meczach. Kuleje u nas szkolenie młodzieży, a ci którzy zostają przy piłce nie zawsze się do sportu nadają. Inna sprawa, że czasy się bardzo zmieniły, ludzie są biedni i nie każdego rodzica stać na to, by posyłać dziecko na treningi.

    Sonda

    Czy masz zaufanie do Pogotowia Ratunkowego?

    • Nie (68%)
    • Tak (32%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.