Niedziela, 21 Marca 2010 Imieniny: Lubomir, Benedykt, Mikołaj Wyślij kartkę Zaloguj się | RSS


NaszeMiasto.pl >> Piotrków Trybunalski >> Wydarzenia >> Lokalne >> A1 z coraz dłuższym poślizgiem

A1 z coraz dłuższym poślizgiem

Polska Dziennik Łódzki Piotr Brzózka

2010-02-09 03:58:55 , Aktualizacja 2010-02-09 09:53:37

Kolejne opóźnienie w budowie łódzkiego odcinka autostrady A1.

Odcinki autostrad w województwie łódzkim, których realizacja jest zagrożona

Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij »
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad odrzuciła właśnie i odesłała do poprawek projekt budowlany naszego odcinka autostrady. Tracimy przynajmniej kilka tygodni, a być może nawet miesięcy. Tymczasem zegar bije - do mistrzostw Euro 2012 zostało 25 miesięcy. Już chyba tylko urzędowy optymizm każe władzom wierzyć w możliwość wybudowania A1 do maja 2012 r.

W styczniu 2009 r. wydawało się, że prace nad autostradą na odcinku Stryków - Pyrzowice wkrótce ruszą z kopyta. Ministerstwo Infrastruktury podpisało wtedy umowę z konsorcjum Autostrada-Południe, które miało wybudować trasę, a w przyszłości nią zarządzać. A-P miała rok na zebranie 7,5 mld zł na budowę drogi. Niestety - konsorcjum nie zdobyło takich pieniędzy. Dwa tygodnie temu zaskoczony rząd musiał ogłosić plan B: autostradę zbuduje państwo. W tym momencie było wiadomo, że tracimy przynajmniej pół roku. Urzędnicy zapewniali jednak, że opóźnienia nie będą większe, bo A-P przygotowała i zostawiła w GDDKiA projekt budowlany.

Tymczasem po dwóch tygodniach okazało się, że projekt jest... zły. W oficjalnym komunikacie GDDKiA informuje, że wymaga on "istotnych zmian". Zastrzeżenia budzą trzy kwestie.

- Konstrukcja autostrady i mostów powinna być mocniejsza, przystosowana do większego natężenia ruchu - mówi Marcin Hadaj, rzecznik GDDKiA.

Przygotowany projekt w wielu miejscach nie jest też zgodny z wymogami tzw. decyzji środowiskowej. Np. zbiorniki retencyjne zostały umieszczone zbyt blisko przejść dla zwierząt i teraz muszą zostać przesunięte.

I problem trzeci, czyli biurokracja - w projekcie nie uwzględniono wymaganych uzgodnień, które należy uzyskać choćby od samorządów gmin, przez które będzie przebiegać droga.

GDDKiA poprosiła konsorcjum A-P o jak najszybsze dokonanie poprawek. Problem w tym, że nikt nie wie, co to znaczy "jak najszybciej".

Swój komunikat GDDKiA kończy zdaniem: "Podkreślamy, że to od szybkości działań APSA w tej kwestii zależą dalsze procedury związane z uzyskiwaniem pozwolenia na budowę dla tego odcinka autostrady A1 i wybór wykonawcy prac".

- Poprawki zajmą kilka tygodni, na pewno nie miesięcy - zapewnia Marcin Hadaj.

Urzędnicy nie przewidują jednak żadnych kar. Jaki więc konsorcjum ma interes w tym, aby szybko zmienić projekt? - Możemy im zapłacić za ten projekt, albo nie. A to jest ponad 100 mln zł - stwierdza Hadaj.

Adrian Furgalski, ekspert z zespołu doradców TOR, nie jest już takim optymistą, jeśli chodzi o terminy dokonania poprawek. - Unia Europejska i Europejski Bank Inwestycyjny, który wyłoży połowę pieniędzy na autostradę, są bardzo wrażliwe na kwestie związane ze środowiskiem naturalnym. Dokonanie poprawek w tej materii to nie jest pstryknięcie palcem. To samo dotyczy konstrukcji drogi. Nie znam szczegółów, ale zwłaszcza ostatnie zdanie z komunikatu GDDKiA pozwala mi się domyślać, że sytuacja jest krytyczna - stwierdza Furgalski. Dodaje jednak tonująco: - Mimo wszystko nie darłbym szat. Od dawna przekonuję, że i tak nie mamy już szans, by wybudować tę autostradę na Euro 2012. Nie ma się więc co napinać. Należy się skupić na wybudowaniu drogi, tam gdzie dziś nie ma jej w ogóle, czyli od Piotrkowa na północ. Na południe pojedziemy na razie dwupasmową gierkówką - dodaje Furgalski.

A1 jest pechową inwestycją. Jej budowa w naszym regionie rozpoczęła się w latach 80. Skończyło się jednak na 18 km pod Piotrkowem. Inwestycja miała się rozpocząć od nowa w połowie lat 90., jednak na prawie 10 lat sparaliżowały ją konflikty z mieszkańcami. Później jeszcze kilka lat zajęło doprowadzenie do przetargu, w którym wygrało konsorcjum A-P. Jak się okazało, nie był to koniec problemów.

Rządowi grunt pali się pod nogami nie tylko w przypadku A1. W poniedziałkowym wydaniu "Dziennika Gazety Prawnej" wiceminister środowiska Stanisław Gawłowski obwieścił, że w przypadku planowanych dróg ekspresowych aż 50 procent tzw. decyzji środowiskowych wymaga poprawek. Ich wprowadzenie oznacza kolejne opóźnienia. Czy są wśród zagrożonych inwestycji "łódzkie" drogi S8 i S14? GDDKiA zapewnia, że nie.
strona: 1 z 1

regulamin

darmozjady Michał (gość)
2010-02-13 21:22

A dlaczego pan "kierowca" nie ma zamiaru płacić? Za darmo można oddychać albo po twarzy dostać. Za wszystko inne trzeba płacić - pośrednio albo bez..

PO I SLD wybuduja podatnik (gość)
2010-02-10 18:24

Sadzynski z radnymi PO i SLD do lopaty moye zdarza zbudowac!!!!!!!

polska jest w rekach zachodu! lll Reicher O.S. (gość)
2010-02-09 18:14

jesli warszawa cos mowi to moze byc PRAWDA

Od Tuszyna na południe opóźnić ile wlezie kierowca (gość)
2010-02-09 16:28

bo jak skończą przerabiać gierkówkę na A1, to trzeba będzie płacić. Oto dobrodziejstwo państwa polskiego: Gierek wybudował, a oligarchia będzie zarabiać. Dla biedaków zostanie DK91, jeszcze gorsza niż dzisiejsza "jedynka" na północ od Łodzi.

Z drogami nie jest źle? MS (gość)
2010-02-09 16:27

GDDKiA marnuje nasze pieniądze na każdym kroku. Najprostszy remont potrafią tak skomplikować i tyle pieniędzy zmarnować, że zdrowemu umysłowo człowiekowi włosy dęba stają na głowie. Tymczasem inne fragmenty tej samej drogi ciężko pokonać normalnym samochodem. To jest filozofia GDDKiA! Przykład z naszego województwa to choćby przebudowa drogi nr 14 w miejscowości Dobroń - światła, wysepki, barierki utrudnienie ruchu i remont w miejscu gdzie droga nie była zła. Tymczasem 40 km dalej droga nr 12 i nr 14 za Sieradzem powinny być od kilku lat zamknięte ze względu na wręcz makabryczną jakość nawierzchni. Łódzki oddział GDDKiA głupotą może równać się jedynie ze swoimi odpowiednikami z Wrocławia i Krakowa. Im wysepki nie wystarczyły i zastosowali pionowe słupki w osi jezdni. Nie poprawiają one w żaden sposób bezpieczeństwa ale podnoszą w znaczy sposób cenę utrzymania drogi bo po każdej zimie większość leży!!! Pytam co za debil za to odpowiada?! Dlaczego każdy remont równa się wydłużeniu podwójnych linii ciągłych nawet jeśli w otoczeniu drogi nic się nie zmieni. Chciałbym żeby gnój, który za to odpowiada czekał kiedyś na tą karetkę, która ugrzęźnie za jakimś samochodem ciężarowym bądź ciągnikiem!!! Wszędzie robią cholerne korytarze!!!

ZOBACZ KONIECZNIE