Przed sezonem łodzianie wygrali w sparingu z KSZO 6:0 i początek meczu wskazywał na to, że i w Ostrowcu ełkaesiacy wysoko zwyciężą. Już w 4 minucie z dystansu strzelił Adrian Świątek, a do odbitej przez bramkarza ...

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Przed sezonem łodzianie wygrali w sparingu z KSZO 6:0 i początek meczu wskazywał na to, że i w Ostrowcu ełkaesiacy wysoko zwyciężą. Już w 4 minucie z dystansu strzelił Adrian Świątek, a do odbitej przez bramkarza Waldemara Sotnickiego piłki nie zdążył Dejan Djenić. Kilka minut później Serb dostał świetne podanie od Marcina Adamskiego i głową posłał piłkę prosto w bramkarza gości. Po chwili szansę miał Mariusz Mowlik, ale jego strzał został zablokowany przez obrońców.

Napór ŁKS jednak niespodziewanie zmalał, by nie powiedzieć, że się skończył. Bardzo przeciętnie grający gospodarze coraz częściej gościli pod bramką Bogusława Wyparły, na szczęście ani razu jednak nie zagrażając bramkarzowi ŁKS. Tylko raz w pierwszej połowie łodzianie musieli wstrzymać oddech, gdy fatalny błąd popełnił Robert Sierant, który nie trafił w piłkę, ale Adrian Frańczak strzelił niecelnie.

Trener Grzegorz Wesołowski zdecydował się na ofensywne ustawienie w Ostrowcu. W pierwszej jedenastce znalazło się miejsce dla dwóch napastników Djenicia i Gabora Vayera, a także ofensywnie grających Rafała Kujawy i Świątka.

Ostrowiecki stadion to miejsce jednego z największych triumfów piłkarzy ŁKS w historii, bo przecież to właśnie tutaj w maju 1998 roku łodzianie zapewnili sobie tytuł mistrza Polski. Arena KSZO od tego czasu wypiękniała, ale niestety drużyna ŁKS to dziś zupełnie inny zespół. Tylko Bodzio W. mógł poczuć chwilę wzruszenia, bo jest jedynym obecnym zawodnikiem łódzkiego klubu, który pamiętał tamte chwile.

Masa indywidualnych błędów i chaos - tak najkrócej można podsumować wydarzenia na boisku w Ostrowcu. Przez niemal pół godziny pierwszej połowy na boisku nie działo się nic ciekawego. Kibice na stadionie ziewali z nudów, pewnie podobnie, jak i telewidzowie TVP Sport, który transmitowała wczorajszy mecz. Dopiero kilka chwil przed ostatnim gwizdkiem sędziego Tomasza Musiała w pierwszej części na strzał z dystansu zdecydował się Vayer, a Sotnicki wypuścił piłkę przed siebie. Niestety Adrian Świątek, który taką właśnie okazję zamienił na gola w środowym meczu z Wartą Poznań tym razem był za daleko.

Po przerwie KSZO ruszyło do ataku, ale kontra z 55 minuty ŁKS mogła być decydująca. Vayer wymienił podania ze Świątkiem, po czym pięknie strzelił w kierunku bramki KSZO. Niestety, piłka odbiła się od poprzeczki, a następnie od linii bramkowej i wyszła w pole. W odpowiedzi tuż obok bramki Wyparły strzelił Krystian Kanarski.

Wreszcie mecz zrobił się ciekawy. Kibice jeszcze nie zapomnieli o strzale Vayera, a ŁKS znów miał okazję do zdobycia prowadzenia. Tym razem tuż nad bramką strzelił Kujawa.

W 84 minucie stało się nieszczęście łodzian. Choć piłkarze KSZO wcześniej mieli lepsze okazje, do bramki trafili w pozornie niegroźnej sytuacji. Były piłkarz ŁKS Adam Cieśliński niezbyt mocno kopnął zza linii pola karnego, a Wyparło próbował łapać piłkę, ale między nogami wpuścił ją do bramki.

Cztery punkty w czterech meczach - taki jest dorobek ŁKS w tym sezonie. Wstyd.

KSZO Ostrowiec - ŁKS 1:0

Gol: Adam Cieśliński (84)

Widzów: 2 500.

Sędziował: Tomasz Musiał (Kraków)

KSZO: Sotnicki - Szymoniak, Kardas, Ciesielski, Matuszczyk - Frańczak (83 Basta), Dziewulski, Kanarski (64 Kajca), Robaszek - Folc (69 Wieczorek), Cieśliński. Trener: Robert Kasperczyk.

ŁKS: Wyparło - Ognjanović, Hajto, Adamski, Klepczarek - Świątek, SierantI, Vayer (73 Mordzakowski), Mowlik, Kujawa - Djenić (66 Wolański). Trener: Grzegorz Wesołowski.

Wiadomości Łódź, Wydarzenia Łódź

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!