Badania w SP 4 w Zgierzu ujawniły 16 dzieci z wadami oczu Badania w SP 4 w Zgierzu ujawniły 16 dzieci z wadami oczu

Badania w SP 4 w Zgierzu ujawniły 16 dzieci z wadami oczu (© fot. Paweł Nowak)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Co czwarty Polak cierpi na krótkowzroczność, co siódmy ma dalekowzroczność, a dolegliwością co dziesiątego jest astygmatyzm. Takie alarmujące statystyki przedstawiła firma Boiron, która od maja do czerwca przebadała 4 tys. osób z największych polskich miast. Zatrważające są też wyniki badań, prowadzonych w ramach programu "Ratujmy wzrok dzieciom". Od 2003 r. przebadano 17 tys. uczniów. W przypadku aż 1,9 tys. z nich wykryto wady i schorzenia oczu. Okuliści alarmują, że Polacy ślepną z roku na rok.

- Ponosimy koszt postępu cywilizacyjnego - powiedziała Anna Niwald, łódzka okulistka ze szpitala przy ul. Spornej. - Krótkowzroczność u dzieci pojawia się zwłaszcza u tych, które dużo się uczą, czytają i spędzają zbyt wiele czasu przy komputerze. Z drugiej strony mamy większy dostęp do nowoczesnych badań okulistycznych i dlatego rośnie wykrywalność wad wzroku.

O tym, jak wiele dzieci cierpi na choroby oczu, przekonano się w Zgierzu. W ubiegłym roku przystąpiono do programu "Ratujmy wzrok dzieciom", który prowadzą Jeleniogórskie Zakłady Optyczne. Program polega na tym, że miasto finansuje badania oczu i soczewki, a rodzicom zostaje zakup oprawek. Ubogim dzieciom oprawki są refundowane. Radni sceptycznie podeszli do wydawania miejskich pieniędzy na badanie wzroku uczniów. Uważali, że tym powinni zająć się rodzice. Efekty przeraziły jednak oponentów przystąpienia do programu. Przebadano 409 dzieci z pierwszych klas podstawówek. Wady wzroku stwierdzono u 63 z nich. Tak duży odsetek spowodował, że w tym roku zbadanych zostanie ponad tysiąc zgierskich uczniów, również z gimnazjów. Z budżetu miasta przeznaczono na ten cel zaledwie 35 tys. zł.

- Badania udowodniły, że dzieci mają trudności w nauce z powodu słabego widzenia - mówi Dorota Jankiewicz, rzeczniczka UM w Zgierzu. - Nie zgłaszają jednak problemów, bo wada jednego oka może być kompensowana pracą drugiego oka lub zwiększonym wysiłkiem mózgu, ale to prowadzi do nieodwracalnych zmian, odbija się na koncentracji i wywołuje dolegliwości neurologiczne.

Zgierz jest jedynym miastem w woj. łódzkim, które przystąpiło do programu, cieszącego się wzięciem zwłaszcza na Dolnym Śląsku.

- Jest taki program? To zobowiązuję się, że moje miasto też do niego przystąpi - zapewnił nas Zbigniew Dychto, prezydent Pabianic, gdy zapoznaliśmy go z wynikami badań, przeprowadzonych wśród zgierskich uczniów. - Dbamy o zdrowie mieszkańców. Fundujemy mammografię, badania słuchu, a obecnie wspólnie ze szpitalem przygotowujemy akcję wykrywania i leczenia osteoporozy.

O tym, że samorządy powinny zbadać wzrok swoich mieszkańców, świadczą wyniki ankiet na zlecenie Boiron. Ponad połowa respondentów deklarowała wadę wzroku, blisko 70 proc. narzekała na dolegliwości oczu, ale tyko co trzeci z nich był u okulisty choć raz w roku. Zdaniem Marioli Depczyńskiej, łódzkiej okulistki, niewykryte wady stają się nieodwracalne i coraz większy odsetek Polaków ma chore oczy. Do tego dochodzi tryb życia. Polacy ponad pięć godzin dziennie spędzają przy komputerze, a w domu, w ramach relaksu, kolejne dwie godziny ślęczą przed telewizorem, następne trzy godziny przed monitorem domowego komputera.

Polskie Towarzystwo Profilaktyki Jaskry grzmi, że 80 proc. osób cierpiących na tę chorobę nawet nie wie, że ślepnie z dnia na dzień. Polacy jednak nie badają się na tę chorobę, choć cierpi na nią 67 mln osób na całym świecie, a 6 mln ludzi jest z tego powodu niewidomych.

Zgierskie badania jeszcze bardziej przekonują, że Polacy lekceważą choroby oczu. Co gorsza, robią to rodzice dzieci, u których wykryto schorzenia.

- Spośród 63 pierwszaków z wykrytymi wadami wzroku, tylko 25 zgłosiło się do optyków po okulary - nie kryje zdziwienia Dorota Jankiewicz.

Jeszcze bardziej szokujący jest fakt, że na osiem zgierskich podstawówek jedna nie przystąpiła do programu.

Sprzeciwili się temu rodzice, chociaż ani oni, ani szkoła za nic nie płacą. Zapłacą za to natomiast dzieci - niestety, własnym wzrokiem...

Wiadomości Łódź, Wydarzenia Łódź

Komentarze (2)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

m (gość)

Niektórych wad nie da się skrygować a z wieiem niestety się pogłębiają. Rozumiem frustrację mojej przedmówczyni, Badania wzroku u dzieci moim zdaniem powinny być obowiązkowe tak jak szczepienia. Wiele dzieci miałoby możliwość lepszego rozwoju widzenia. Gdyby moja córa nie została zbadana przez okulistę w 3 dobie życia to nie wiedziałabym o tym, że ma zaćmę wrodzoną. Lekcewarzenie badań okulistycznych to krzywdzenie własnych najukochańszych dzieci.

halanek (gość)

Moje dziecko nie siedziało przy kompie, rzadko TV - dbałam o dobre swiatło przy lekcjach, chodziła regularnie do okulisty i kicha. Ma wadę -10 (krótkowzrocznośc to wada genetyczna zwiazana z budowa oka niech Pani Okulistka j.w. nie wciska kitu - chce oskubac rodziców z kaski-same badania oka czy komputerowe czy siakie i witaminki pierdułki i okularki -guzik dają