Absurdalna sytuacja w Piotrkowie. Policjanci na kilka godzin zostawili przy ulicy nieoznakowany radiowóz z włączonym silnikiem i nadającą radiostacją.

Mieszkańcy Piotrkowa zastanawiają się, co było powodem tak absurdalnej sytuacji, a komenda miejska prowadzi postępowanie wyjaśniające dotyczące wydarzeń z połowy lipca. Wtedy policjanci po służbie zostawili otwarty radiowóz na ulicy.

Auto stało otwarte przez kilka godzin przy ul. Polnej. Do tego miało włączony silnik. Dopiero ok. godz. 23 jeden z mieszkańców zadzwonił na komendę i zgłosił zakłócanie ciszy nocnej.

Według mieszkańców nieoznakowana skoda fabia miała cały czas włączony silnik i radiostację, przez którą dyżurny informował o pracy innych patroli w mieście.

Według naszych informacji, trzej funkcjonariusze wydziału dochodzeniowo - śledczego pokłóciło się w pracy. Po chwili wysiedli z samochodu i rozeszli do domów. Policja zdarzenie potwierdza, choć jak informuje Ewa Drożdż z wydziału prasowego komendy, policjantów było dwóch, a przy Polnej byli na interwencji. Wysiedli, żeby zatrzymać podejrzanego, wrócili do komendy, a radiowóz został.

Radiowóz policji potrącił kobietę na pasach w Tomaszowie Maz.

Sprawa na razie jest wyjaśniana. Jak mówi mł. insp. Jacek Rzepkowski, zastępca komendanta, trwające od miesiąca postępowanie wyjaśniające zakończy się lada moment. Jego celem jest ustalenie, dlaczego policjanci zostawili samochód służbowy bez nadzoru po zakończonej służbie, a tym samym czy doszło do naruszenia dyscypliny służbowej. Kolejny krok to postępowanie dyscyplinarne.

Na razie wiadomo, że postępowaniem wyjaśniającym objęci są nie tylko funkcjonariusze, którzy pełnili służbę w nieozna-kowej skodzie, ale też policjanci, którzy nadzorowali ich pracę i powinni zauważyć brak radiowozu w komendzie. Pierwszym, który już poniósł konsekwencje jest policjant kierujący skodą, który dostał mandat karny za pozostawienie samochodu z uruchomionym silnikiem i oddalenie się od niego. Kolejną konsekwencją będzie poniesienie kosztów paliwa. Jak dodaje mł. insp. Rzepkowski, ta absurdalna sytuacja nie kosztowała komendy zbyt dużo pod względem finansowym.

- Bardziej chodzi o koszty wizerunkowe - mówi.

Z regionu

Komentarze (5)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

kabel (gość)

Za to w niedzielę (po ukazaniu się artykułu) z czystej chyba solidarnej zemsty jeździli po ulicach z prędkością 30-35 km/h utrudniając ruch innym kierowcom na głównych ulicach w godzinach weekendowego szczytu ( Art. 90. KW). Tylko nie tłumaczcie tego nagminnie stosowanego zachowania jako prewencji, bo to żenada. Większość i tak nazwała by to zwykłym "polowaniem na frajera".

xyz (gość)

Komenda niewiele straciła?! To każdy podatnik w Polsce stracił a nie komenda. Nadal komuna. Poza tym za taką akcję każdy jeden powinien wylecieć na zbity ryj. Gdzie jest nowy komendant?

sklave

Fajna te służby mundurowe są w Piotrkowie, jak nie śpią w samochodzie obok radaru to zostawiają samochód z włączonym silnikiem. Jaką nam jeszcze niespodziankę zgotują? Dziwi mnie tylko jedno jak im się chciało taki kaaawaaaał z buta zasuwać? Więcej na http://sklave.manifo.com/