Tylko 4,5 proc. sześciolatków z woj. łódzkiego usiadło wczoraj w szkolnych ławkach. Rodzice pozostałych nie chcieli eksperymentować i posłali dzieci do przedszkoli. W całym województwie pierwszy dzwonek usłyszało wczoraj 893 dzieci w wieku 6 lat.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Umożliwiła to wprowadzona przez MEN reforma oświatowa. Malcy, których rodzice wysłali do szkoły, zaczynają już poważne życie z dwukilogramowymi tornistrami i kanapkami na cztery przerwy. Ich rówieśnicy, spędzający czas w przedszkolu, mogą liczyć na podwieczorki i sporo zabawy, ale za to niewiele się tam nauczą.

O nauce w przedszkolu nie ma mowy, bo zlikwidowano stare zerówki. W zamian powstały oddziały przygotowania przedszkolnego w szkołach. Tu też dzieci będą spędzać czas głównie na zabawie, bo... nauka pisania i czytania została przeniesiona od tego roku do I klasy.

To miało skłonić rodziców do posłania sześciolatków do I klasy. Dzisiaj przekonają się, czy dokonali słusznego wyboru, sadzając pociechę w ławce. Po powrocie ze szkoły będzie płacz albo uśmiech. Wczoraj jednak nie było mowy o łzach.

- Nie mogę się już doczekać pisania i czytania - mówi pod-ekscytowany Maciek Mendyk, który nowy rok przywitał w SP nr 34 w Łodzi.

Pierwsze klasy w tej placówce miało na początku zapełnić aż 29 sześciolatków. Po utworzeniu w szkole oddziału przygotowania przedszkolnego (dawna zerówka), rodzice przenieśli do niego 25 dzieci.

- Najwyraźniej rodziców nie przekonało to, że ich dzieci niewiele się tam nauczą. Po tym, jak nauka pisania i czytania została przeniesiona do I klasy, dzieciom zostaje głównie zabawa - wyjaśnia Iwona Jędrzejczak, zastępca dyrektora wydziału edukacji w łódzkim magistracie. Od września sześciolatki w przedszkolach będą spędzać tylko 20 proc. czasu na zajęciach dydaktycznych.

Ci, którzy wybrali szkołę, nie żałują: - Weronika ma 6 lat i wyższy poziom inteligencji niż jej o rok starsza siostra. Rodzice posłali ją do pierszej klasy, bo w przedszkolu traciłaby tylko czas - uważa Grażyna Pisarska, ciocia Weroniki z SP nr 2 w Łodzi.

Ta szkoła ma wśród pierwszaków 16 sześciolatków - to rekord w Łodzi. W jednej klasie jest ich aż 13. Jednak największa klasa złożona z dzieci w wieku 6 lat powstała w Aleksandrowie. Chodzi do niej aż 26 najmłodszych sześciolatków.

Z kolei w Radomsku najwięcej sześciolatków (po ośmiu) jest w Zespołach Szkolno-Gimnazjalnych nr 1, 2 i 7. Z tego powodu utworzono dodatkowe klasy pierwsze. W całym Radomsku do szkoły poszło aż 10 proc. malców. Dla porównania w Łodzi tylko 4 proc.

Niektórych rodziców postawiono przed wyborem dokonanym. - W szkole nie powstał oddział przygotowania przedszkolnego, więc musiałam posłać córkę do I klasy - mówi Ewa Zanewicz z Łodzi, mama Klaudii. - Może to i dobrze. Siedmiolatki, które są w klasie z Klaudią, będą znowu uczyć się podstaw pisania i czytania.

Z tego powodu nowelizacja ustawy o oświacie, która obowiązuje od września, nabierze sensu za... trzy lata, kiedy wszystkie sześciolatki będą musiały usiąść w szkolnych ławach.




Wiadomości Łódź, Wydarzenia Łódź

Komentarze (1)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

www.ratujmaluchy.pl (gość)

1) Szkoły w Polsce są niedoinwestowane
Często szkoły są w bardzo złym stanie technicznym. Dzieci uczą się w przepełnionych klasach, na zmiany. Nie ma odzielnych stref dla dzieci młodszych. Dzieci narażone są na agresję, hałas i stres. Często brakuje nauczycieli. Dzieci muszą nosić bardzo ciężkie plecaki. To tylko niektóre problemy.
2) Premier zabrał pieniądze na reformę.
W tym roku z 347 mln zostało 40 mln zł - na wszystkie szkoły w Polsce. To nie żart! Nie przeprowadza się tak poważnych reform w czasie kryzysu. Nie ma gwarancji, że w następnych latach nie będzie jeszcze gorzej.

3) Ustawa o reformie nie wyznacza ŻADNYCH standardów
jakie musi spełnić szkoła aby przyjąć sześciolatki w 1 klasie. Według zasady, że jakoś to będzie.

4) Minister Hall pozbywa się odpowiedzialności.
Za wprowadzanie reformy w szkołach, według oficjalnych deklaracji MEN, odpowiadają samorządy.

5) Pięciolatki trafią do szkół.
Reforma nakłada od 2011 obowiązek edukacji na pięciolatki oraz czterolatki z końca roku. W co trzeciej gminie w Polsce nie ma przedszkoli. Tam dzieci trafią do szkół.

6) Zabraknie miejsc w przedszkolach.
Zapis dający prawo do edukacji przedszkolnej 5-latków już w 2009 roku zdezorganizuje edukację przedszkolną. Zabraknie miejsc dla dzieci trzy- i czteroletnich.

7) Wybór między szkołą a szkołą.
Aby zrobić miejsce w przedszkolach dla WSZYSTKICH pięciolatków, samorządy będą przenosić sześciolatki do szkół. Szumnie zapowiadany wolny wybór rodzica przez najbliższe 3 lata będzie fikcją. Tak jak np. w Warszawie.

8) Tresura sześciolatka.
Nowa podstawa programowa przerasta możliwości przeciętnego sześciolatka. To czego dziecko uczyło się dotąd przez dwa, teraz ma pojąć w rok. Sześciolatek musi pisać zgodnie z zasadami kaligrafii i czytać lektury. Pedagodzy podkreślają, że będzie to tresura. Na zabawę zabraknie już czasu. Dzieci będą zmuszone siedzieć w ławkach i gonić program.

9) Nie będzie okresu przejściowego.
Sześciolatki które pozostaną w przedszkolu mają pozostać na poziomie pięciolatków. Program nie przewiduje dla nich nauki liter, tak jak do tej pory. Trzy roczniki dzieci MEN skazuje na regres intelektualny. W imię wyrównywania szans?
10) Żniwa wydawców.
W czasie kryzysu finansowego rodzice mają zapłacić MILIARDY złotych za wymianę WSZYSTKICH PODRĘCZNIKÓW. Stare podręczniki od września staną się makulaturą. Beneficjentami reformy będą przede wszystkim wydawcy podręczników.

11) Nauczyciele bez przygotowania.
Nie przewidziano szkoleń dla nauczycieli. Szkoły dostaną kopie nowej podstawy programowej. Odbyło się też kilkaset konferencji powiatowych. To zdaniem MEN wystarczy.