O piłkę walczą Mindaugas Panka (z lewej) i były widzewiak Piotr Stawarczyk O piłkę walczą Mindaugas Panka (z lewej) i były widzewiak Piotr Stawarczyk

O piłkę walczą Mindaugas Panka (z lewej) i były widzewiak Piotr Stawarczyk. (© fot. Michał Tuliński)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Pewnie działacze Widzewa przekonali się w środę, że nie mają jeszcze drużyny na miarę ekstraklasy. Zespół z al. Piłsudskiego przegrał w spotkaniu 1/16 Pucharu Polski z Ruchem 0:1. Co prawda chorzowianie są wiceliderem najwyższej klasy rozgrywkowej, ale w Łodzi zagrali bez siedmiu czołowych zawodników.

Mecz obserwował z loży VIP Zbigniew Boniek. Pewnie nie był zadowolony, że jego młodsi koledzy nie zdołali awansować do kolejnej fazy rozgrywek Pucharu Polski. Na trybunach żartowano, że popularny Zibi przyjechał obserwować... Bońka, bo takie nazwisko nosił sędzia liniowy z Bydgoszczy.

Spotkanie rozpoczęło się w niemrawo. Ruch nie kwapił się do energiczniejszych akcji, a łodzianie wyraźnie wyczekiwali na ruch rywala. Wreszcie w siódmej minucie gospodarze przeprowadzili szybki atak. Na rajd lewą stroną boiska zdecydował się Marcin Robak. Widzewski napastnik w pełnym biegu dośrodkował na siódmy metr, ale wbiegający tam Przemysław Oziębała nie zdołał sięgnąć piłki. Później łodzianie wypracowali, za sprawą Piotra Grzelczaka, dwie kolejne klarowne sytuacje, lecz w decydującym momencie zabrakło precyzyjnego wykończenia akcji. M.in. Łukasz Grzeszczyk zachował się zbyt egoistycznie i zamiast dograć do lepiej ustawionych partnerów, zdecydował się na anemiczny strzał.

Ruch w tym czasie nie zdołał poważnie zagrozić bramce strzeżonej przez Macieja Mielcarza. Duża w tym zasługa defensywy, która skutecznie uniemożliwiała wszelkie próby przedarcia się na widzewskie przedpole.

Pierwszy raz Ruch zagroził bramce gospodarzy w 25 minucie. Na potężny strzał z dystansu zdecydował się Pavol Balaz. Mielcarz miał spore kłopoty z obroną, ale na szczęście w pobliżu nie było innego piłkarza chorzowskiej drużyny. Trzy minuty później groźną kontrę wyprowadzili łodzianie. Grzeszczyk precyzyjnie dograł do wbiegającego w pole karne Marcina Robaka, jednak jego strzał zdołał skierować na rzut rożny obrońca Ruchu.

W 37 minucie widzewiacy byli bardzo bliscy objęcia prowadzenia. Rzut wolny z lewej strony boiska wykonywał Grzeszczyk. Łodzianin silnie uderzył piłkę w pole karne. Żaden z jego partnerów nie zdołał jej dosięgnąć, a futbolówka odbiła się od murawy i trafiła w poprzeczkę. Widzewski pomocnik w geście rozpaczy złapał się za głowę.

Po błędzie Juszkiewicza piłka trafiła do Daniela Ferugi, który na szczęście z bliska nie trafił w światło bramki.

Druga część spotkania rozpoczęła się od silnego, lecz niecelnego strzału Mindaugasa Panki. Chwilę później bramkarza gości próbował zaskoczyć Grzeszczyk, ale Perdijić zdołał wybić piłkę na rzut rożny. Już w następnej akcji Mielcarza zamierzał pokonać Michał Paluchowski, jednak łódzki golkiper był górą.

W 72 minucie kolejny raz boiskowym samolubstwem wykazał się Grzeszyk. Po solowej akcji zdecydował się na niecelny strzał, zamiast podawać do znajdującego się na dobrej pozycji Robaka.

Później łodzianie grali chaotycznie i niedokładnie, co zemściło się na nich w 80 minucie. W zamieszaniu na polu karnym Widzewa strzał oddał Łukasz Janoszka. Piłka odbiła się jeszcze od nogi Bieniuka i wpadła do siatki. W ostatniej minucie meczu słupek uratował widzewiaków przed utratą drugiego gola. Już w doliczonym czasie gry szansę doprowadzenia do remisu zaprzepaścił Arkadiusz Piech, fatalnie pudłując z pięciu metrów.

Trener Paweł Janas, mając świadomość, że w najbliższym ligowym spotkaniu z Podbeskidziem za kartki nie będą mogli wystąpić Ugo Ukah i Jarosław Bieniuk, dokonał jednej zmiany w parze stoperów i wystawił do gry Sebastiana Maderę. Ten spisał się dobrze, ale widzewski szkoleniowiec nadal musi myśleć, kto w niedzielę zastąpi Bieniuka.

Widzew - Ruch Chorzów 0:1

Gol: 0:1 - Janoszka (80)

Żóte kartki: Kieruzel, Sobiech (Ruch), Piech (Widzew)

Sędziował Daniel Stefański (Bydgoszcz).

Widzów 7200

Widzew: Mielcarz - Bożkow, Bieniuk, Madera, Broź - Oziębała (62, Sernas), Juszkiewicz, Panka (84, Piech), Grzeszczyk, Grzelczak - Robak.

Ruch Chorzów: Perdijić - Jakubowski, Stawarczyk, Grodzicki, Kieruzel (86, Baran) - Zając (26, Feruga), Scherfchen, Pulkowski, Balaz - Janoszka, Niedzielan (46, Sobiech).


* * * * *


Po meczu powiedzieli:

Waldemar Fornalik (Ruch):
- Jesteśmy zadowoleni, że będziemy grali dalej w Pucharze Polski. Kontuzje wymusiły na nas taki, a nie inny skład. Chcę zapewnić, że nie było to lekceważenie rywala.
Paweł Janas (Widzew): - Graliśmy z drużyną, która jest na drugim miejscu w ekstraklasie. Wszyscy zdrowi zawodnicy wystąpili w tym spotkaniu. W zasadzie trudno ten zespół trenować, bo cały czas gramy i jeździmy po Polsce. Mamy problemy ze skutecznością. Gratuję Adrianowi Budce, bo urodził mu się syn.
Pewnie szkoleniowiec Ruchu miał wczoraj podwójną satysfakcję. Nie dość, że awansował do kolejnej fazy rozgrywek, to na dodatek ograł drużynę, której właściciel zwolnił go z pracy, choć prowadzony przez niego Widzew był na półmetku rozgrywek ich liderem. Oto taki sportowy rewanż.

Wiadomości Łódź, Wydarzenia Łódź

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!