Absolwenci przegrali przed sądem, uczelnia nie musi zwracać kasy

Aleksandra Tyczyńska
WSH w Piotrkowie nie musi zwracać absolwentom opłat za egzamin dyplomowy. Sąd oddalił powództwo byłych studentów, którzy domagali się łącznie blisko 50 tys. zł.

Byli studenci Wyższej Szkoły Handlowej w Piotrkowie, którzy w pozwie zbiorowym domagali się zwrotu opłat za egzamin dyplomowy, przegrali przed sądem. Każdy z nich zapłacił po 600 zł za egzamin i gdyby sąd uznał ich powództwo uczelnia musiałaby wypłacić łącznie 46,8 tys. zł z odsetkami.

Absolwenci piotrkowskiej WSH w listopadzie 2014 r. jako pierwsi i jak dotąd jedyni wystąpili na drogę cywilną przeciwko uczelni o zwrot opłaty za egzamin dyplomowy. Z pomocą prawną, którą załatwił Parlament Studentów RP, dowodzili, że uczelnia nie powinna w 2013 r. pobrać od nich opłaty za obronę pracy dyplomowej, bo nowelizacja ustawy prawo o szkolnictwie wyższym od 1 stycznia 2012 r. wprowadziła tzw. katalog opłat zakazanych, w którym znalazły się m.in. opłaty za egzamin dyplomowy, czy poprawkowy. Uczelnia stanęła na stanowisku, że przepisy nie obowiązują studentów, którzy rozpoczęli studia przed nowelizacją ustawy.

Początkowo zwrotu opłaty domagało się 25 absolwentów, a ostatecznie było ich 80. - To był pierwszy taki pozew zbiorowy i z zainteresowaniem oczekiwaliśmy rozstrzygnięcia - mówi Ariel Wojciechowski, przewodniczący PSRP. - Zwykle spory z uczelniami udaje nam się rozwiązywać z pomocą Rzecznika Praw Studenta, czy po interwencjach w MNiSW. W tym wypadku wszelkie drogi porozumienia zawiodły i sprawa została przekazana na drogę sądową.

Sąd Okręgowy w Piotrkowie ostatecznie oddalił powództwo byłych studentów WSH i w zasadzie podzielił stanowisko uczelni. Sąd stwierdził, że studenci, którzy rozpoczęli naukę przed 1 stycznia 2012 r. byli obowiązani do uiszczania opłat na dotychczasowych zasadach, które regulowała zawarta między studentami a uczelnią umowa. Sąd nie dopatrzył się powodu, dla którego po wejściu w życie noweli ustawy, można byłoby uznać umowę za nieważną.

Dr Dariusz Kotłowski, pełnomocnik WSH podkreśla, że znowu potwierdziła się maksyma, że „prawo nie działa wstecz”. - Oczywiście była możliwość zawarcia aneksów do umów przewidujących np. odstąpienie od opłat, ale samorząd studencki w odpowiednim czasie nie wystąpił z taką inicjatywą - dodaje dr Kotłowski.

Sklepowy patriotyzm, to polska specjalność.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie