Finał słynnej sagi Gwiezdne wojny: świetlne miecze szeleszczą dolarami. Recenzja Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie

Dariusz Pawłowski
Dariusz Pawłowski

Wideo

Zobacz galerię (14 zdjęć)
Dawno, dawno temu, w tutejszej galaktyce George Lucas miał genialny, pełen mocy pomysł. Po latach pozostał jedynie komercyjny koncept, z którego uleciał duch przygody.

Amerykanin George Lucas wprowadzając w roku 1977 na ekrany film „Gwiezdne wojny” (później wzbogacony podtytułem „Nowa nadzieja”) dał początek jednemu z największych fenomenów popkulturowych w dziejach. Kosmiczna baśń o walce dobra ze złem olśniewa kolejne pokolenia fanów, obrosła licznymi książkami, komiksami, grami, serialami, gadżetami, filmami podejmującymi poboczne wątki, odniesienia do gwiezdnych wojen i imperium zła weszły nawet do języka polityki. Romantyczne pragnienie młodego twórcy osiągnęło status zjawiska, które ogarnęło świat. Cały nasz glob zarazem stał się rynkiem na wszystko, co z dziełem Lucasa się wiąże i co pod tym szyldem da się wyprodukować.

Gdy siedem lat temu seria (wpisana do Księgi Rekordów Guinnessa jako „Najbardziej udana franczyza filmowa”) trafiła w objęcia korporacji Disneya, jasnym się stało, iż jej biznesowy walor stanie się kluczowym, produkcje zyskają większe niż we wcześniejszych filmach grono młodych bohaterów o różnych kolorach skóry, będą bardziej infantylne i silniej ulegające wpływom aktualnych tendencji politycznej poprawności. Pierwsze dwa tytuły najnowszej trylogii: „Przebudzenie Mocy” i „Ostatni Jedi” potwierdziły owe przypuszczenia, ale też ożywiły życzliwe wspomnienia związane z tzw. trylogią klasyczną serii (pierwszą w kolejności powstawania, ale środkową w chronologii cyklu). Wielka popularność „Gwiezdnych wojen” oraz promocyjny rozmach Disneya sprawiły, że „Skywalker. Odrodzenie” - dziewiąta, czyli ostatnia część głównego nurtu sagi - wyczekiwana była jako spełnienie marzenia wyrażonego przez George’a Lucasa już przy okazji premiery pierwszego filmu. Miała być spektakularnym, zachwycającym, poruszającym zamknięciem opowieści, która jak mało która wypełniła wyobraźnię milionów i towarzyszyła im przez cztery dziesięciolecia. Epokowe doznania i emocje międzygeneracyjnej wspólnoty, fascynacja, że oto staje się to, do czego razem z przedsięwzięciem zmierzaliśmy przez lata, łączyły się z lekkim żalem, że i taka historia zmierza ku rozwiązaniu. I być może aż takich roszczeń żadne podsumowanie nie jest w stanie spełnić...

Tym bardziej, że przy tak rozbudowanym uniwersum trudno uniknąć porównań. I wówczas okazuje się, że bohaterowie ostatniej trylogii: Rey, Poe i Finn nie mają błysku i charyzmy Lei Organy, Hana Solo i Luke’a Skywalkera. Także ich relacje to jakieś namiastki wzruszeń, powierzchowne miłostki, dalekie od namiętności i wyborów doświadczanych przez poprzedników. Z kart scenariusza spłynęły tak papierowe postacie, że więcej od nich elementów życia i duchowości wprowadza na ekran najprostszy droid, przypominający suszarkę na kole. I co należy podkreślić, nie zawsze jest to wina aktorów: obok słabiutkiego Johna Boyegi (Finn) i przeciętnego Oscara Isaaca (Poe Dameron) jest czyniąca wszystko, co możliwe, prezentująca olbrzymie zaangażowanie i ujmujący uśmiech Daisy Ridley jako Rey. Przy takim materiale i ona jednak wyżej niż ścigacz podskoczyć nie miała szans...

J.J. Abrams nie dostał łatwego zadania - musiał bowiem podomykać i uporządkować wątki podjęte, ale i porzucone przez Riana Johnsona w „Ostatnim Jedi”, zarazem zaspokoić fanów doskonale obeznanych z całą serią, szczególnie puszczając oko do tych, którzy dorastali z przedsięwzięciem od początkowych produkcji. Dzieje się zatem wiele, nowinki ścigają się z sentymentalnymi grepsami, J.J. panuje nad narracją i zręcznie omija zastawione przez poprzednika pułapki, ale nie pozostawia niczego więcej niż solidne kino rozrywkowe, co akurat w przypadku tytułu wieńczącego tak znaczącą serię jest rozczarowujące.

Dramatyzm „Gwiezdnych wojen” w disneyowskiej wersji nie może być zbyt wstrząsający dla najmłodszej widowni, dlatego po jasnej stronie mocy nie należy oczekiwać strat lubianych bohaterów, tu jednak i teoretycznie ciemna nie otrzymuje zadania porządnego wystraszenia. Kylo Ren w wykonaniu Adama Drivera to co najwyżej zagubiony chłopiec zmagający się z kompleksem swego dziadka niż rzeczywiste zagrożenie dla galaktyki. I napięcie pojawia się niemal wyłącznie na poziomie odkrywania przez bohaterów swojej tożsamości oraz prób wydostania się spod cienia i osobowości ojców, którzy nie zdążyli oczyścić się przed następcami ze swoich win. Do filmowej dojrzałości daleko.

Z szeroko rozumianego projektu „Gwiezdne wojny” trudno już będzie wygenerować świeżość. Za to dolarów da się jeszcze wycisnąć co niemiara.

Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie USA sci-fi, reż. J.J. Abrams, wyst. Daisy Ridley, Adam Driver, John Boyega, Oscar Isaac | OCENA ★★★☆☆☆

Materiał oryginalny: Finał słynnej sagi Gwiezdne wojny: świetlne miecze szeleszczą dolarami. Recenzja Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie - Dziennik Łódzki

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

A nasz "Ostatni Jedi" wyszykował nam ustawę kagańcową na Sędziów !!! Czy dojdzie do gwiezdnej wojny podczas, której wyciągnie on kopyta ? Zobaczymy !!!

G
Gość

Wolę "Gwiezdne wojny" jak msze święte w wykonaniu funkcjonariuszy kościoła katolickiego !!!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3