Pękła rura z gazem w Piotrkowie: mieszkańcy kamienicy uważają że to nie przypadek

Karolina Wojna
W niedzielny wieczór w kamienicy przy ul. Wojska Polskiego 65 w Piotrkowie pękła rura z gazem. Przeciął ją złodziej. Mieszkańcy boją się spać - dwa lata temu w tej samej kamienicy doszło do podpalenia jednego z mieszkań
W niedzielny wieczór w kamienicy przy ul. Wojska Polskiego 65 w Piotrkowie pękła rura z gazem. Przeciął ją złodziej. Mieszkańcy boją się spać - dwa lata temu w tej samej kamienicy doszło do podpalenia jednego z mieszkań Dariusz Śmigielski
O krok od tragedii w kamienicy przy ul. Wojska Polskiego 65 w Piotrkowie. Pękła rura z gazem - przeciął ją złodziej. Ewakuowano kilkadziesiąt osób

Niedzielny wieczór. W telewizji pierwsze odcinki nowych seriali, Piotrków szykuje się do snu. Mieszkańcom kamienicy przy ul. Wojska Polskiego 65 nie było to jednak dane. Złodziej przeciął lub urwał rurę z gazem. Ewakuowano kilkudziesięciu mieszkańców, w tym rodziny z małymi dziećmi. Do swoich mieszkań wrócili późno w nocy, gdy spod kamienicy odjechały rozświetlone samochody straży pożarnej i innych służb.

- Dopiero jak wróciłam do domu, to sobie uświadomiłam, co się mogło stać - mówi Jolanta Kuchta, zarządca budynku. - To nie byłyby trzy osoby, jak to małżeństwo w Katowicach, ale więcej ludzi...
Maciej Dobrakowski, oficer prasowy Państwowej Straży Pożarnej nie ma wątpliwości, że sytuacja w kamienicy była bardzo poważna.

- Gdy przyjechaliśmy stężenie gazu było na poziomie 30 procent dolnej granicy wybuchowości. Nie stanowiło zagrożenia wybuchem, ale tylko dlatego, że były pootwierane okna i był po prostu przeciąg - mówi. Gdyby nie to, jak tłumaczy, w wypadku eksplozji, przy objętości klatki schodowej kamienicy, zniszczenia byłyby potężne.
Drzwi i okna otworzył mężczyzna, który wezwał policję. Według lokatorów kamienicy jednocześnie on sam był sprawcą zagrożenia...

Oficjalnie policja tego nie potwierdza - sprawa została przekazana do prokuratury, i niewykluczone, że postępowanie będzie prowadzone w kierunku sprowadzenia na mieszkańców niebezpieczeństwa przez uszkodzenie urządzenia użyteczności publicznej. Według pierwszych przypuszczeń służb pracujących na miejscu, miedziana rurka została przecięta przez złodzieja, który prawdopodobnie nie zdawał sobie sprawy, że w środku płynie gaz.

Mieszkańcy kamienicy, którzy od niedzieli po prostu boją się spać we własnych mieszkaniach, w swoich przypuszczeniach idą o krok dalej.

- To jest instalacja przy remontowanym mieszkaniu, nie ma tu licznika i to zmyliło tego złodzieja - podkreśla Jolanta Kuchta, która tak jak lokatorzy, nie ma wątpliwości, że złodziej to znajomy jednej z mieszkanek kamienicy. - Ta pani razem ze swoim partnerem wchodzili do tego remontowanego mieszkania, zniknęły klucze, ale wykonawca remontu się zorientował i wymienił zamek. Klucze zostały podrzucone następnego dnia.

To tylko incydent i choć nikt nikogo za rękę nie złapał, dla lokatorów - łącznie 40 osób - miarka się przebrała. Panią R. znają wszyscy - kobieta nie pracuje, ale i nie płaci za czynsz - mieszka w lokalu, z którego został eksmitowany jej ojciec. Córki, mimo starań administracji, nie udało się wyprowadzić, bo została tu zameldowana już po wyroku sądu.

Dla lokatorów jej sąsiedztwo to koszmar. - Policja jest ciągle wzywana, non stop mamy imprezy, pijackie libacje, muzyka jest puszczana głośno w środku nocy - opowiadają lokatorzy jeden przez drugiego. Do tego zniszczona klatka, wyrzucane przez okno sprzęty m.in. telewizor. - Jest walenie w ścianę, drzwi, w środku nocy się zrywamy, jesteśmy już tak wystraszeni - mówi jedna z sąsiadek. - Założyliśmy domofony, pani R. też dostała słuchawkę, ale może ją sprzedała, bo goście w środku nocy dzwonią do kogo popadnie. - Tu mieszkają normalne rodziny, wszyscy pracują, mamy dzieci, one chodzą do szkoły. A jedna osoba terroryzuje wszystkich - mówi mężczyzna, który mieszka pod pani R. Jego mieszkanie już nie raz było zalane wodą. Ciągły nocny hałas to norma. Podwieszony sufit jest cały popękany. - Od rąbania drewna, tak od rąbania drewna, to robi pani R. - mówią mieszkańcy. Na zwrócenie uwagi słyszą wulgaryzmy. Inny kontakt z sąsiadką, to prośba o pożyczenie pieniędzy lub poczęstowanie papierosem.

- Jesteśmy bezsilni... - mówią ludzie. Uszkodzenie instalacji z gazem to dla nich drugie tak poważne zagrożenie bezpieczeństwa. Dwa lata temu, w tej samej klatce zostało podpalone jedno z mieszkań. Kłęby dymu, smród, spalenizna. - Tak samo w nocy, też była ewakuacja, rodziny z małymi dziećmi stały na dworze, też była zima - przypomina Jolanta Kuchta. --Biegły nie miał wątpliwości, że to było celowe podłożenie ognia.
Ludzie mają żal do policji - w odpowiedzi na swoje interwencje dostali pisemne zapewnienie, że z uciążliwą lokatorką zostanie przeprowadzona rozmowa dyscyplinująca.

Jak wylicza Ilona Sidorko, oficer prasowy KMP w Piotrkowie, policja w tej sprawie zrobiła jednak więcej. W 2013 do sądu poszedł wniosek o ukaranie lokatorki za hałas, budynek regularnie odwiedza dzielnicowy. Policja nie ukrywa, że oczekiwania mieszkańców są większe niż możliwości służb: interwencje tak, ale eksmisja już nie leży w gestii funkcjonariuszy...

Zza zniszczonych drzwi wygląda drobna, choć zmęczona życiem młoda kobieta.
- Z gazem to na pewno nie my, partner schodził do sklepu z koleżanką i ten gaz prysnął - zastrzega spokojnie R. - Jak mi się tu mieszka? Dobrze...

Sklepowy patriotyzm, to polska specjalność.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie