Wyrok w sprawie aktywistów Greenpeace, którzy wyświetlili twarz Morawieckiego na chłodni elektrowni Bełchatów

Ewa Drzazga
Aktywiście Greenpeace wizerunek premiera Morawieckiego na chłodni elektrowni Bełchatów wyświetlli dwukrotnie, w czerwcu i grudniu 2019 Greenpeace Polska
Jest wyrok w sprawie aktywistów Greenpeace, którzy w grudniu 2019 roku wyświetlili wizerunek premiera Mateusza Morawieckiego na chłodni kominowej Elektrowni Bełchatów. Co zdecydował sąd?

Zapadł wyrok w sprawie aktywistów Greenpeace, dotyczącej wizerunku premiera Morawieckiego wyświetlonego na chłodni kominowej Elektrowni Belchatów

Bełchatowski sąd uznał, że czwórka aktywistów Greenpeace nie złamała prawa wyświetlając wizerunek premiera na elektrownianej chłodni kominowej. Organizując akcję po prostu korzystali z konstytucyjnego prawa do swobodnego wyrażania swoich poglądów w przestrzeni publicznej. Orzeczenie nie jest prawomocne.

Działacze Greenpeace przed sądem za sprawę w Bełchatowie

Czwórka aktywistów Greenpeace stanęła przed Sądem Rejonowym w Bełchatowie po tym, jak 13 grudnia 2019 roku około godz. 4.30 na chłodni kominowej bloku energetycznego wyświetlili wizerunek twarzy premiera Mateusza Morawieckiego i opatrzyli go podpisem „Serio?!” i „Srsly?!”.

Czytaj także

Akcja nawiązywała do ustaleń z posiedzenia Rady Europy. Państwa Unii Europejskiej porozumiały się bowiem co do kwestii osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 roku. Polska nie podpisała się jednak pod tym dokumentem, a działania premiera Mateusza Morawieckiego aktywiści Greenpeace określili jako fiasko.

Kilka godzin po zakończeniu posiedzenia RE, ekolodzy zorganizowali akcję z wizerunkiem premiera na kominie chłodni w roli głównej. Elektrownię Bełchatów wybrali nieprzypadkowo – to największy w Europie emitent gazów cieplarnianych.

Czwórka aktywistów w wieku od 27 do 30 lat wyświetlała wizerunek premiera przez około 15-20 minut z projektora. Wszyscy znajdowali się na terenie pobliskiego, ogólnodostępnego lasu. Gdy służby ochrony kopalni i elektrowni zauważyły obraz na kominie, zamknięto wjazdy na teren obiektów przemysłowych. Zawiadomiono też policję.

Aktywiści Greenpeace w Bełchatowie

Aktywistów Greenpeace zauważono, jak to potem określano w komunikatach korporacyjnych i policyjnych „na gorącym uczynku”, w samochodzie, niedaleko ogrodzenia elektrowni. Mieli przy sobie projektor i agregat prądotwórczy. Policjanci wylegitymowali całą czwórkę (troje aktywistów to mieszkańcy Warszawy, jedna osoba pochodziła z Radomska), wszystkich na miejscu przesłuchano. Nikt nie został zatrzymany, ale sprawa na tym się nie skończyła.

Czytaj także

Działaczy Greenpeace obwiniono o popełnienie wykroczenia z art. 63a§1: „Kto umieszcza w miejscu publicznym do tego nieprzeznaczonym ogłoszenie, plakat, afisz, apel, ulotkę, napis lub rysunek albo wystawia je na widok publiczny w innym miejscu bez zgody zarządzającego tym miejscem, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny”.

Obwinieni aktywiści zgodnie nie przyznawali się do zarzucanego im czynu. Jednocześnie nie kwestionowali swojej obecności w pobliżu elektrowni. Każdy z działaczy podkreślał, że chciał zaprotestować przeciwko nieprzystąpieniu do pakietu neutralności klimatycznej.

Działacze Greenpeace w Bełchatowie. Wizerunek Morawieckiego. Wyrok

Sąd Rejonowy w Bełchatowie uznał, że nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że wszyscy obwinieni 13 grudnia 2019 roku byli we wspomnianym miejscu i że wszyscy brali udział w wyświetlaniu twarzy premiera. Jednak zdaniem sądu, ich zachowanie trudno traktować jako „istotnie godzące w estetykę miejsca publicznego” i to z dwóch powodów.

Czytaj także

Po pierwsze stanowiło wyraz realizacji konstytucyjnego prawa do swobodnego wyrażania swoich poglądów w przestrzeni publicznej. Po drugie – działanie było krótkotrwałe, a do tego w warunkach nocnych, gdzie tak naprawdę poza pracownikami elektrowni nikt tego nie widział. W ocenie sądu nie można uznać, że zachowania obwinionych nie mieściły się w granicach wolności słowa, w debacie prowadzonej w przestrzeni publicznej.

Sąd przywołał też kontekst historyczny. Art. 63a kodeksu wykroczeń (z którego odpowiadali działacze Greenpeace), został wprowadzony do KW sześć dni po formalnym zniesieniu stanu wojennego (28 lipca 1983 roku). Zapis wprowadzono, by uniemożliwić ludziom protestowanie m.in. przez roznoszenie ulotek czy umieszczanie plakatów przeciwko władzy ludowej.

Miał to być instrument ograniczający możliwości działania opozycji demokratycznej, uniemożliwiający to, co dziś gwarantuje obywatelom Konstytucja RP. Jak podkreślał sędzia prowadzący postępowanie, obecnie przepis ten wykorzystywany powinien być przede wszystkim jako instrument do walki z umieszczaniem w przestrzeni publicznej, wbrew woli właścicieli lub zarządców, rozmaitych materiałów reklamowych, handlowych czy promocyjnych. Ma chronić prawo własności, a nie limitować wolność słowa i debaty publicznej.

Czytaj także

Czytaj także

W uzasadnieniu postanowienia sąd podkreślił także, że wizerunek premiera nie był zniekształcony czy obraźliwy. Tym samym nie można mówić o naruszeniu estetyki bloku elektrowni. Sama akcja miała formę pokojowego, kulturalnego protestu przeciwko polityce polskiego rządu w sprawie klimatu, a obwinieni nie weszli na teren elektrowni tylko wyświetlili hologram z pobliskiego lasu.

Wyrok w sprawie aktywistów Greenpeace, którzy wyświetlili tw...

Greenpeace wspina się na chłodnię kominową w Elektrowni Bełchatów w 2018 r.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie