Zespół Oreada z Moszczenicy zwyciężył podczas festiwalu piosenki Yapa

kw
Katarzyna Biesaga i zespół Oreada - laureaci Studenckiego Przeglądu Piosenki Turystycznej w Łodzi 2017
Katarzyna Biesaga i zespół Oreada - laureaci Studenckiego Przeglądu Piosenki Turystycznej w Łodzi 2017 Grzegorz Gałasiński
Zespół Oreada wygrał tegoroczną edycję Studenckiego Przeglądu Piosenki Turystycznej Yapa 2017. Grupa pochodzi z Moszczenicy. Młodzi muzycy rok temu na Yapie zajęli II miejsce

Zaczynali od „garażowego grania”, dziś - po roku oficjalnej działalności jako Oreada, mogą się pochwalić I i II nagrodą podczas Studenckiego Przeglądu Piosenki Turystycznej Yapa, a także sukcesami podczas m.in. festiwalu piosenki poetyckiej w Kielcach „Przy Kominku czy 52. Festiwalu Piosenki Studenckiej w Krakowie.

Tak naprawdę znają się od dawna.

– Uświadomiliśmy sobie, że w tym roku będzie 10 lat, jak się znamy – przyznaje Katarzyna Biesaga, wokalistka i flecistka Oready, a także autorka tekstów.

Z Mateuszem Jędraszczykiem, Fabianem Justyną i Kamilem Kaźmierczakiem muzykuje i tworzy od czasów gimnazjum w Moszczenicy.

- Już wtedy coś tworzyliśmy, ale bardziej rockowo. To było takie rozpoznawanie siebie i muzyki - opowiada. Po latach muzycznych eksperymentów, pewnym momencie dojrzeli do zmian w kierunku folku i tak powstała Oreada. - I Paduchy - precyzuje Kasia. Oreada to nimfa górska, paduchy - to zbiry i łotry. Ostatecznie, by nazwa łatwiej wpadała w pamięć, grupa skróciła nazwę, ale za to powiększyła skład.

YAPA 2017. Koncert gwiazd

- Na początku skład miał być bardzo kameralny, ale do „tego” brzmienia czegoś nam brakowało - mówi. I tak, w ubiegłym roku do grupy dołączył grający na skrzypcach Adam Marańda, który pochodzi z Ozorkowa, a po nim pochodzący z Przemyśla akordeonista i pianista Kacper Bienia.

– Na ten moment zespół nie będzie się rozrastał. Co nie wyklucza wprowadzenia nowych instrumentów, bo wciąż poszukujemy – mówi Kasia.

Ukończyła Państwową Szkołę Muzyczną w Piotrkowie (I stopień) w klasie fletu poprzecznego, a później Szkołę Jazzu i Muzyki Rozrywkowej w Krakowie w klasie wokalnej. Do tej samej szkoły uczęszczał perkusista Kamil Kaźmierczak, również autor tekstów Oready. Razem grają, ale i razem tworzą teksty.

– To my odpowiadamy za warstwę tekstową utworów - przyznaje Kasia. – Teksty inspirowane są starymi opowieściami, ale i ludowością, również tą współczesną. Czasem coś powstaje dłużej, zmieniamy tekst czy melodie, a czasem szybko, jak piosenka „Legenda o wiecznej miłości” - zdradza wokalistka. – Ta piosenka zrodziła się po wizycie na festiwalu w Szklarskiej Porębie - mówi o wrażeniach, jakie wywołała legenda o wodospadzie Kamieńczyka.

Yapa 2017 w Łodzi. Oni wygrali

- Muzyka Oready to efekt pracy sześciu osób – każdy z nas słucha różnej muzyki i różne rzeczy przeżywa inaczej. Poprawiamy się nawzajem, dużą uwagę przykładamy do aranżacji i szczegółów - mówi Kasia.

Tegoroczna Yapa nie była ich debiutem. Po raz pierwszy na scenie festiwalu pojawili się rok temu. Wniosek złożyli spontanicznie, trochę, jak przyznaje Kasia z „mobilizującej zazdrości” (śmiech) - Kamil i Adam są też członkami zespołu Caryna, który był jedną z gwiazd festiwalu. - Pomyśleliśmy, że fajnie byłoby zrobić coś swojego - opowiada Kasia. Nie ukrywa, że debiut kosztował ich sporo stresu, grali w zasadzie tylko po dwóch próbach, ale... od razu wyśpiewali drugie miejsce. W tym roku wystartowali „na luzie” i... zwyciężyli.

- To zwycięstwo to taka wisienka na torcie. Chcieliśmy po prostu dobrze się zaprezentować i zagrać tak, żeby nam się podobało, miała być tylko dobra zabawa - przyznaje Kasia, która nie może się też nachwalić atmosfery i organizacji samego festiwalu.

Nagroda - 1.500 zł - tak jak poprzednie to kolejna kropla do budżetu na ich autorską płytę demo. Ta już się nagrywa w Łodzi. - Powinna być gotowa w kwietniu, maju - zdradza wokalistka.

Płyta to teraz główny cel zespołu, który skupia się też na koncertach a nie na festiwalach, na których chcą zrobić miejsce dla kolejnych wykonawców. Pracują też nad „wizerunkiem” m.in. powstaje strona „Oready”. - Yapa była takim zapalnikiem, że postanowiliśmy „wyjść”. To zgłoszenie było pierwszym krokiem – pierwszym zderzeniem z opinią publiczności. Znam wiele osób, które robią świetne rzeczy, ale nie mają odwagi przedstawić ich światu. Dla nas Yapa była miejscem, które pokazało nam, że to, co robimy, mimo, że jest to niszowa muzyka, podoba się ludziom - mówi skromnie Kasia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie