Karolina Sadura z Piotrkowa była uczestniczką szóstej edycji kulinarnego show Hell’s Kitchen

Karolina Wojna
Karolina Sadura z Piotrkowa  była uczestniczką szóstej edycji kulinarnego show Hell’s Kitchen
Karolina Sadura z Piotrkowa była uczestniczką szóstej edycji kulinarnego show Hell’s Kitchen Dariusz Śmigielski
Karolina Sadura z Piotrkowa. była uczestniczką szóstej edycji kulinarnego show Hell’s Kitchen. Teraz została szefem kuchni nowej restauracji i odbędzie staż w lokalu Wojciecha Modesta Amaro

Mówi szybko i zdecydowanie, zaraża energią i bardzo lubi rozprawiać o gotowaniu. Z programu zostanie zapamiętana jako „Atomówka”, energiczna blondynka, ale jeszcze rok temu, podczas łódzkiego castingu do programu, była szatynką. Już wtedy nie miała wątpliwości, że gdyby miała do wyboru 100 tysięcy złotych, które było nagrodą w show Polsatu lub pracę w restauracji szefa Amaro, wybrałaby to drugie. Teraz prawie po to sięga - choć z programu odpadła w 5. odcinku, to została szefową kuchni nowej restauracji slow-food w Piotrkowie, a lada dzień zaczyna trzymiesięczny staż w stolicy, właśnie pod okiem Wojciecha Modesta Amaro.

- Bardzo zależy mi na tym stażu - mówi z uśmiechem.

Gotować uczył ją dziadek Mieczysław. Zmarł, gdy Karolina miała ledwie 9 lat, ale wcześniej większość czasu spędzała pod jego opieką. - Dziadek wyznawał zasadę, że kobieta musi gotować, więc siedział ze mną i gotowaliśmy - wspomina. - Moja pierwsza zupa to była zupa z obierków, dla lalek, ale była gotowana na gazie, jak prawdziwa.

Jak dziś ocenia, wtedy poczuła, że lubi gotować, stać przy garnkach, ale przez długi czas nie traktowała tej pasji w kategoriach zawodowych. Ukończyła IV LO w Piotrkowie i zaczęła pracę w sklepie. - Ta praca mi nie sprawiała takiej przyjemności i w zadadzie z dnia na dzień zwolniłam się i zostałam pomocą kuchenną - opowiada.

Najpierw pracowała w dużej restauracji - sali bankietowej. Z jednej strony wiedziała, że jest na dobrej drodze, ale ciągle szukała tej swojej. - To był taki moment w życiu, że robiłam, co lubiłam, ale ubijanie kotletów na wesela to jednak nie było to, czego pragnęłam. Zawsze kombinowałam przy gotowaniu, mąż na mnie krzyczał, że „schabowego nie potrafisz normalnego zrobić, musisz przeinaczać” - opowiada ze śmiechem, ale po chwili już bardzo na poważnie dodaje, że dla niej kucharz to nie rzemieślnik, jak sądzi wiele osób. - To artysta, który może tworzyć wiele nowych rzecz y - podkreśla.

Potem przeszła do restauracji ze zdrową żywnością, a później do lokalu w Bełchatowie, gdzie pracując przy bemarach marzyła o komponowaniu indywidualnych dań i układaniu ich na talerzu klienta.

„Hell’s Kitchen” oglądała z synami - mają 4 i 6 lat i to oni są jej najwierniejszymi kibicami.

- Oglądaliśmy razem chyba wszystkie sezony. Starszy syn mówił, że chciałby mnie zobaczyć w tym programie... - mówi.

Casting do piątej edycji był m.in. w Łodzi. Nie miała tremy przed kamerą. - Lubię rozmawiać z ludźmi - przyznaje. Drugi etap castingu był już w Warszawie. Została zakwalifikowana do finałowej szesnastki. Odpadła w piątym odcinku, ale nie żałuje nawet minuty.

- To był dla nas, uczestników, bardzo dobry trening personalny. W zasadzie od początku zakładałam, że kiedyś się odpadnie - mówi i dodaje, że udziałem w show chciała pokazać synom, że można osiągnąć każdy cel, jeżeli się tylko tego pragnie. - Mówię im, żeby się nie ograniczać do jednego punktu, żeby ciągle isć do przodu. Chcę, by im niczego nie brakowało, bo mnie życie nauczyło, że nic z nieba nie spadnie. Na wszystko trzeba zapracować.

Program, jak opowiada, był prawdziwą szkołą gotowania, bo nic nie dało się przewidzieć. - Wszystko działo się naprawdę, choć była pokazana może 1/10 tego, co robiliśmy - opowiada. Jeszcze przed emisją zgłosiła się do pracy w nowej piotrkowskiej restauracji. Jej wizja kuchni i pomysły na menu przekonały właściciela, żeby powierzyć jej stery w lokalu. Stworzone przez nią menu jest takie, jak podejście Karoliny do gotowania: oparte na znanych składnikach, ale odważne, niby swojskie, ale oryginalne. - W kuchni nie ograniczam się, staram się z każdej wziąć coś do swojej - mówi.

500 zł podwyżki dla mundurowych.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie